spływ kajakowy z 3 latkiem

Spływ kajakowy Piławą – warto spróbować. Dzieci najlepiej uczą się przyrody poprzez bezpośredni z nią kontakt. Spływ kajakowy Piławą to nie tylko ekscytująca zabawa na świeżym powietrzu, ale również ciekawa lekcja biologii. Na trasie spływu spotkasz wiele atrakcji, miejscowości i lokalną faunę i florę. Sanok – punkt zbiórki. Tu zakończymy nasz spływ Sanem. Koszt wynajęcia dwuosobowego kajaka na odcinek Lesko–Sanok wynosił w 2020 r. 120 zł (oczywiście z transportem na miejsce startu spływu). Na pokonanie 24 kilometrów trasy potrzeba między 4 a 6 godzin. Faktycznie cały spływ razem z dojazdem busikiem na miejsce startu zajął Spływ kajakowy Brdą można zwieńczyć przepływając przez Bydgoską Wenecję, co może być dodatkową atrakcją. Spływ Brdą jest dobrze przygotowany dla kajakarzy. Na jego drodze spotkać możemy wyposażone pola biwakowe. Infrastruktura jest dobrze przygotowana również dla spływów 3-5 godzinnych. Budy Michałowskie - Warka. Najpopularniejsza trasa na spływ kajakowy w Warce. Idealna dla rodzin z dziećmi, grupy znajomych i firm. Nurt rzeki na tym odcinku jest spokojny. Po drodze znajdziesz wiele wysp i plaż, na których można zatrzymać się, żeby odpocząć lub zorganizować ognisko. Szacowany czas spływu: 3 - 4 godziny. Długość Spływ Kajakowy Narwią: Suraż - Kolonia Topilec. Zbadaj ten 21,2-km szlak „z punktu do punktu” w pobliżu Suraż, Podlaskie. Trasa uznawana za moderately challenging. Szlak idealny dla Sporty wioślarskie i jest mało prawdopodobne, że podczas zwiedzania spotkasz wiele innych osób. Frau Aus Polen Sucht Deutschen Mann. Z dwójką dzieci zrobisz więcej niż z jednym - nie chodzi tu o to, że jest łatwiej, chodzi o to, że masz więcej odwagi. Kajaki z 10miesięcznym Olkiem? W życiu! Kajaki z 10miesięcznym Maksiem i prawie 3letnim Olkiem? Jasne :) Wczoraj bezduszny Facebook przypomniał mi, że dokładnie 4 lata temu byłam na spływie kajakowym. Było to bodajże WTEDY . Już pomijam tą przedciążową sylwetkę, do tego nie wrócę. Ale kajaki? Czemu nie :) Pływaliśmy od początku naszego związku, pływaliśmy jak mieliśmy psa, to czemu by nie pływać z dziećmi? Bobo szczeniak i moja jedyna kąpiel w Małej Panwi (2012r) Poczekaliśmy na odpowiednią pogodę, zarezerwowaliśmy kajak na 13:30, spakowaliśmy dzieci i pojechaliśmy. Co dokładnie spakowaliśmy? -suche ubrania na zmianę i ręcznik -pampersy i mleko dla Maksia -wodę i przekąskę -czapki/kapelusze i krem z filtrem -Tulę Ubrań na zmianę nie użyliśmy ale jednak lepiej mieć je ze sobą, bo wyszliśmy z kajaka nie do końca susi (sushi?). Dziś było ciepło ale wzięłam też "długi rękaw" dla chłopców, w razie gdyby zrobiło się chłodniej. Co do trasy - na opolskiej Małej Panwi jest wiele ośrodków oferujących spływy kajakowe, my wybraliśmy Przystań Kajakową Amazonka w Kolonowskiem. Głównie ze względu na trasę Baby - przewidzianą specjalnie dla rodzin z małymi dziećmi. Ma 2km i płynie się nią około godziny (nam to zajęło 40 minut). Widać kto wiosłował :) Wrażenia. Było super! Nie ukrywam, że bałam się przeokropnie, najbardziej tego, że Olek po prostu nie będzie chciał wsiąść do kajaka. A on był zachwycony! Mówi, że woli kajaki od jazdy na rowerze na dworzec kolejowy, a to duży komplement z jego strony :) Jeszcze teraz, przed zaśnięciem mówił, że jutro też chce jechać :) Co do Maksia, troszkę nam marudził ale tylko dlatego, że był śpiący i podsypiał. Ogólnie wyjazd oceniam na 5+, jestem bardzo dumna z moich chłopaków i nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu :) Przesyłamy Buziaki :* WODNE PRZYGODY Przygoda na łonie natury jest dostępna na wyciągnięcie ręki i możliwa niezależnie od pandemii czy innych zawirowań. Na otwartej wodzie można odetchnąć pełną piersią, można poczuć się wolnym i niezależnym. Dopiero w trudnych chwilach doceniamy, jak bardzo jest nam przyroda potrzebna. Rok 2020, mimo narzuconych ograniczeń, dał nam wiele fantastycznych możliwości, by odkryć wodne perełki woj. łódzkiego, mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Pierwszy spływ w sezonie Sezon zaczynamy już wczesną wiosną, mając w zasięgu godzinki drogi wyjątkowy szlak wodny Pilicy, który gwarantuje spokojny, rodzinny spływ kajakowy i oferuje urocze widoki! Korzystamy z usług przystani „Kajaki nad Pilicą” i za jej pośrednictwem zostajemy przetransportowani do punktu startowego spływu w Nowym Mieście. W spokojnym tempie płyniemy w górę rzeki do Brzegów, mijając po drodze drewniany prom w Domaniewicach. O tej porze roku, gdy przyroda jest tak piękna, a Pilica na naszym odcinku otoczona lasami, polami, skarpami, gdy ptaki i owady „mamią” kolorami i dźwiękami, a wokół panuje taki sielski spokój, to chciałoby się płynąć cały dzień. Przedłużamy te niezwykłe doznania, przystając na płyciznach i brodząc po nich, wyjmując przekąski, przypatrując się „dziuplom” jaskółek brzegówek. Z okazji Dnia Dziecka wybieramy się, wraz z grupą znajomych na cały weekend do Dworku nad Pilicą (ok. 60 km drogi ze Skierniewic, a równo po 100 km z Łodzi i Warszawy). Na kompleks Dworku składa się niewysoki budynek hotelowy z sauną, jacuzzi i grotą solną oraz budynek bankietowy, gdzie w ramach doby hotelowej serwowane jest śniadanie w postaci szwedzkiego stołu z rozciągającym się na zewnątrz, od strony rzeki, „ogródkiem” idealnym na poranną kawę . W pobliżu jest plac zabaw i rozległy teren zielony, miejsce na ognisko, wiata grillowa i zadaszone miejsce do konsumpcji grillowych smakołyków, z widokiem na leniwie przepływającą Pilicę. ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ Korzystamy z usług przystani kajakowej należącej do dworku i za jej pośrednictwem zostajemy przetransportowani do punktu startowego spływu w Domaniewicach. To krótki odcinek, gdzie Pilica ma dość silny nurt, który sam pcha nas do celu, a my możemy się wówczas opalać i uważać tylko, by nie zboczyć z trasy i nie zderzyć się z licznymi wysepkami. Przypływamy do Dworku pełni wrażeń, ale też niedosytu. Przesiadujemy więc nad brzegiem rzeki (na huśtawkach, pomoście i ławkach) aż do uroczego zachodu słońca… Lipcowa wyprawa Z końcem lipca spływamy Pilicą raz jeszcze trasą Tomaszów Mazowiecki – Inowłódz przez Spałę i Teofilów. Tym razem do naszej 5-osobowej rodziny dołącza dziadek i podejmujemy wyzwanie pokonania 19 km kajakiem. Zajmuje nam to więcej czasu niż planowo i męczy znacząco… Prąd na tym odcinku nie jest już tak silny, trafia się nam przeciwny wiatr i kilka „przenosek”, tzn. momentami poziom rzeki jest tak niski, że kajaki (szczególnie te z cięższymi osobnikami na pokładzie) grzęzną w dnie i wymagają holowania. Dużo czasu poświęcamy nurkom, skokom i zabawom w orzeźwiającej wodzie. Widokowo to też przyjemny odcinek, szczególnie na terenie Spalskiego Parku Krajobrazowego. Do przystani w Inowłodzu docieramy jako ostatni wypożyczający tego dnia kajaki. Jest tu miejsce na ognisko, namiot, ustawiono też toaletę i niewielki domek z zapleczem kuchennym. Nad Pilicę wracamy jeszcze we wrześniu, kończąc tym samym sezon i spływając trasą Mysiakowiec – Domaniewice (organizator: Tym razem płyniemy dużą i wesołą ekipą, dbającą o „efekty specjalne” typu ukrycie współpasażera w szuwarach i bicie na alarm, że zaginął lub próby nawigowania kajakiem w pozycji stojącej (kończące się zamoczeniem więcej niż jednej części ciała…). Odcinek oceniono na łatwy, z czasem trwania ok. 3 h. Nam zeszło nieco dłużej, ze względu na piknikowanie i plażowanie, ale tych elementów spływu nie mogliśmy sobie odmówić . Widokowo jest to bardzo przyjemny odcinek, jak również nietrudny – bez przenosek czy innych niespodzianek. Ale w zasadzie taka jest Pilica w całym swym biegu! Kajakiem przez Mazury W majowych okolicznościach przyrody trafiamy na Mazury, a dokładniej do miejscowości Sorkwity i tutejszej Stanicy Wodnej PTTK (jednej z wielu na szlaku wodnym Krutyni). Planowaliśmy udział w „zlocie” Turystycznych Rodzinek, który jednak z racji obostrzeń nie mógł się odbyć. Niezrażeni tym faktem, wynajmujemy pokój u prywatnego właściciela w okolicach Giżycka, by dzieci „zrozumiały” czym jest ta piękna kraina tysiąca jezior. Robimy więc objazd po okolicy ( odwiedzamy Port Harsz) i spacerujemy wokół giżyckiej mariny z rozległym widokiem oraz fundujemy sobie rejs po 3 jeziorach pełni podziwu dla tutejszych krajobrazów, ale też kunsztu ludzkiej techniki (przepływając kanałami, wzdłuż marin, śluz i mostów). Odkrywamy ciekawostki historyczne: XIX-wieczny most obrotowy (po dziś dzień otwierany ręcznie) w centrum Giżycka, a w nieodległej wsi Gierłoż „Wilczy Szaniec” (wojenną kwaterę Hitlera). Zaś w drodze powrotnej do domu, będąc na wysokości Rucianego-Nidy, obieramy kierunek Kadzidłowo i jesteśmy zachwyceni tamtejszym „Parkiem Dzikich Zwierząt”. Jednak głównym punktem wyprawy okazuje się spływ kanu Krutynią! Zaintrygowani tym nowym środkiem transportu, decydujemy się wynająć dwa 3-osobowe kanu, które prawidłowo sterowane okazują się rzeczywiście szybsze i wygodniejsze w obsłudze niż kajak. Jednak osiągnięcie sprawności w sterowaniu zajmuje nam sporo czasu - mniej więcej w połowie drogi, czyli na wysokości trzeciego jeziora… Bowiem szlak Krutyni prowadzi dość nietypowo, głównie poprzez różnej wielkości jeziora i łączące je strugi (pokonanie tych ostatnich okazuje się dla nas nieco zgubne…). Decydujemy się dość śmiało na przepłynięcie odcinka Bieńki – Sorkwity „pod prąd” zapewniani w stanicy wodnej, że ten fakt nie będzie stanowić utrudnień na trasie. Tak więc organizatorzy z Sorkwit transportują nas do Stanicy Wodnej PTTK Bieńki. Tam wskakujemy nie bez obaw w kanu i rozpoczynamy sielską podróż od Jeziora Białego, poprzez jeziora Dłużec, Kujno i Lampasz, a na ogromnym Lampackim kończąc. Jezioro Białe jest dziewicze, pełne ptaków ukrytych w szuwarach, z błyszczącą taflą wody… Podziwiając i konsumując zapasy przemieszczamy się zygzakiem baaardzo powoli do przodu, nieświadomi jak długi odcinek drogi jeszcze przed nami i jak późno dotrzemy do celu… Na szczęście dzień jest długi, a kuchnia w stanicy działa do późnego wieczora i ratuje nasze nadwątlone siły solidnym obiadem. A wspomniane strugi, z pozoru leniwe, zamieniają się momentami w rwące potoki. A że płyniemy pod prąd, to łatwo domyślić się problemu… Zmuszeni jesteśmy ominąć jeden szczególnie trudy odcinek lądem, a po ponownym, dość niefartownym, zwodowaniu wskakiwać do wody w pogoni za odpływającym kanu… Niemniej jednak ten błogi spokój i bliski kontakt z przyrodą, to swoiste zawieszenie w czasie i przestrzeni, gdy nie liczy się godzin i nie myśli o sprawach codziennych, zrekompensowały nam dostatecznie różne niedogodności! Aktywne wakacje czas zacząć! W wakacje odwiedzamy Stawy Walczewskiego w Grodzisku Mazowieckim w ramach półkolonii żeglarskich Szkoły Żeglarstwa Tradycyjnego. Opłaca się trud codziennych dojazdów (ok. 40 km w jedną stronę), gdyż dzieci poznają tajniki tego ciekawego sportu na małym akwenie nawigując sprytnie omegami . Pozostały zaś czas spędzają na zabawach plastycznych i pogadankach o tematyce żeglarskiej na piętrze przeuroczej Restauracji Winogrono. Tu są również karmione i bardzo sobie te posiłki chwalą. O ich jakości świadczy codzienna duża liczba gości. Wokół stawów nie brakuje lodziarni, by zapewnić sobie przepyszny deser. Sam teren stawów, kiedyś zaniedbany i bezużyteczny, nabrał po rewitalizacji szczególnego znaczenia i przeznaczenia. To miejsce spacerów i spotkań, kąpielisko miejskie, przystań dla żaglówek właśnie, to miejsce uprawiania innych sportów (są boiska, siłownie, nowoczesny plac zabaw, wokół można jeździć rowerem), a liczne altany umożliwiają większe zgrupowania na świeżym powietrzu i zachęcają do piknikowania. A we wspomnianej restauracji organizowane są eleganckie uroczystości i koncerty. W odległości ok. 850 metrów i kilku minut spaceru znajdują się Stawy Goliana z pomnikiem Leonida Teligi - mieszkańca Grodziska i niezwykle ważnej postaci w historii polskiego żeglarstwa. Tuż po zakończeniu półkolonii (24 lipca) czeka nas kolejna wodna przygoda. Zaproszeni przez znajomych obieramy kierunek Siedlce, a dokładnie Mokobody. Celem wyprawy jest spływ lokalną uroczą rzeką Liwiec, choć sama miejscowość skrywa wiele ciekawostek, zwłaszcza historycznych. Warto skorzystać z kart questowych (czyli gier terenowych) wydanych przez Lokalną Grupę Działania Ziemi Siedleckiej. Sam spływ Liwcem jest niezapomnianym przeżyciem: rzeka ta bardzo meandruje, ma wąskie koryto i brzegi porośnięte wysoko różną roślinnością, z której co i rusz wyskakuje ptak, motyl czy inne stworzonko. Na jednym z płaskich, przybrzeżnych cypelków spotykamy rodzinę łabędzi. Jest tu naprawdę pięknie i dziewiczo! W drodze powrotnej do domu planujemy odwiedzić Zamek w Liwie, lecz przybywamy za późno… Zatem powrót w te strony będzie konieczny . A może na tratwę? W sierpniu natomiast, w trwającym wciąż pandemicznym zamieszaniu, zaznajemy niezwykłej przygody, czyli spływu tratwą po rzece Biebrzy! Pomysł na tę wyprawę zrodził się w związku z Biegiem Łosia w miejscowości Goniądz, który planowany na wiosnę doszedł do skutku dopiero z końcem sierpnia. Żal było nam pojechać tak daleko, w okolice cenionego w całej Europie Rezerwatu Biebrzy i nie poczuć choć trochę klimatu tak niezwykłego miejsca, które pragnęliśmy od dawna już poznać. Udział w biegu był spontaniczną decyzją i mimo że opłacony, to nie dawał gwarancji wyjazdu nad Biebrzę, gdyż… Okazało się, że nie tak łatwo o rezerwację noclegu, że turyści wytęsknieni po okresie wiosennego lockdownu szturmują to miejsce masowo, jak pewnie też wiele innych miejsc w Polsce. Przystępujemy więc do poszukiwań alternatywnego noclegu i wynajmujemy na 2 dni tratwę w agroturystyce „Dolina Biebrzy” w miejscowości Wroceń. Około południa właściciel woduje nas kilka kilometrów w górę rzeki, byśmy z jej nurtem (który okazał się z czasem znikomy) przybili do plaży agroturystyki we Wroceniu. Sprawa wydaje się prosta: wyposażeni w kilkumetrowe pagaje i pchani wiatrem pędzimy, zdawałoby się, w zawrotnym tempie. Cumujemy więc do brzegu, w obawie, by nie skończyć naszego rejsu przedwcześnie, ale i w potrzebie, by „upichcić” obiad i zażyć nieco kąpieli słonecznych, jak też wodnych, w ten piękny sierpniowy dzień . Podczas gdy rodzice grillują (sprzęt na wyposażeniu tratwy), dzieci eksplorują wszystkie zakamarki tratwy, a zwłaszcza dach, z którego przez lornetkę obserwują okolicę i od czasu do czasu ptaki. Zaczynają niekończącą się zabawę (praktycznie 24-godzinną) w zanurzanie, skoki do wody, nurkowanie. A woda zimna i … momentami bardzo głęboka (na wyposażeniu tratwy są koła ratunkowe). Niejednokrotnie pagaj zanurza się aż po czubek i zaczyna wiać przeciwny wiatr, cofając nas w górę rzeki… Te przeciwności, ale też sprawne „wejście w zakręt” czy odbicie od brzegu (często i gęsto porośniętego szuwarami) zaczynają stanowić nie lada wyzwanie i martwić nas czy w ogóle dopłyniemy na czas… Godzina oddania tratwy jest umowna, każdy zrozumie losowe opóźnienie, jednak nas ogranicza fakt, że przed południem należy stawić się na starcie Biegu Łosia w pobliskim Goniądzu. Tymczasem nastaje wieczór, a rozpoczyna walka ze zmorą tych okolic – komarami… Walczymy dzielnie, ale i tak pogryzieni i zmęczeni kończymy ten dzień ścieląc „prycze” karimatami i śpiworami. Funkcjonalność tratwy jest niezwykła i na tak małej przestrzeni może pomieścić 6 osób. Oczywiście możliwe jest wypożyczenie tratw większych i na dłuższy okres czasu (nawet 2 tygodnie). W nocnej ciszy nasłuchujemy przybrzeżnych nawoływań łosia – symbolu tych ziem, jak też wpatrujemy się w rozgwieżdżone niebo. Jest bajecznie! Choć bardzo wczesna, pobudka nazajutrz wraz z pierwszymi promieniami słońca nie wzbudza już takich emocji… Po kolejnym posiłku na wodzie (przyjemność jedyna w swoim rodzaju) nabieramy sił i wracamy do pracy… a dzieci do wody . Widzimy już w oddali zabudowania Wrocenia, mijamy inną, zacumowaną tratwę oraz kilka osób w kajakach lub na kanadyjkach płynących akurat pod prąd. Wreszcie dobijamy do celu i zdajemy tratwę w całości gospodarzowi. Sami jeszcze się jakoś trzymamy, choć bywało lepiej… Nie czas nam jednak zgłębiać te dylematy, bo zaplanowany Bieg Łosia startuje tuż, tuż. Początek ma na plaży w Goniądzu i podczas gdy mama przez najbliższe 10 km i 1,5 godziny wyciska z siebie ostatnie poty (z nieba leje się żar), to reszta ekipy jedzie do oddalonego o 30 km Grajewa, by odwiedzić tamtejsze Muzeum Mleka (jedyne takie w Polsce). Na miejscu dowiadują się o dobroczynności mleka i procesie jego produkcji oraz mają okazję… wydoić krowę! Jak to dokładnie przebiega, najlepiej przekonać się samemu, odwiedzając to sympatyczne miejsce . Po biegu i po muzeum gromadzimy się ponownie na plaży w Goniądzu i zażywamy… kąpieli w Biebrzy oczywiście! Woda już nie wydaje się (niektórym) tak zimna . Równolegle trwają pobiegowe aktywności: poczęstunek, przemowy, wspólne zdjęcia i spotkanie z ważnym gościem – Jankiem Melą. My zjadamy jeszcze zasłużony obiad (pyszne kartacze w „Oberży nad Biebrzą”) i ruszamy w drogę powrotną do domu. Robimy postój przy kładce „Długa Luka” prowadzącej w głąb bagien z charakterystyczną roślinnością i wszechobecnymi komarami oraz w Tykocinie, dawnym żydowskim miasteczku kryjącym wciąż wiele śladów przeszłości, pięknie położonym nad rzeką Narwią - celem naszego kolejnego spływu . WARTO DOCZYTAĆ: Autorka tekstu i zdjęć: Danuta Gawałkiewicz Przeczytałeś artykuł w portalu - Miejsca Przyjazne DzieciomPOLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: >>KLIKNIJ TU<< Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Portal Czy z 3-4 latkiem można rozmawiać o pedofilii? Jak wytłumaczyć Dziecku, że są ludzie dobrzy i źli. Tacy, którzy chcą pomoc i tacy, którzy chcą wykorzystać? Jak to zrobić delikatnie i w formie zabawy? Czy małe Dziecko może wyznaczyć granice swojej prywatności. Wydaje mi się, że tak. Oglądałem ostatnio jakiś program w TV, gdzie mądre głowy debatowały właśnie na ten temat. Padła tam jedna fantastyczna, praktyczna rada, która ja już zastosowałem, a dziś chciałbym się nią z Wami podzielić. Nikt nie lubi jazdy w środkach komunikacji miejskiej, szczególnie kiedy jest tłok. Dystans pomiędzy ludźmi w tramwaju jest mało komfortowy. Często zdarza się, że stoimy oddaleni o 20-30 cm a to jest już odległość "intymna" na którą zazwyczaj pozwalamy partnerom, dzieciom, osobom najbliższym. Dystans "społeczny" zaczyna się od 120 cm, jednak trudno go zachować. Pobawcie się z Dziećmi, nawet 3-4 letnimi w określanie, kto może zbliżyć się do Dziecka na jaką odległość. - Teraz jestem obcym panem. Mogę tutaj stać? - 2-3 metry od Dziecka - A tutaj? - (1 m) - A może tutaj? - (30-40 )cm Tak samo udając Babcie, Dziadka, Tatę, Mamę, itd. Nauczcie przy okazji jak mówić "Nie", jak zachowywać komfortowy dla Dziecka dystans z obcymi. Kolejnym "ćwiczeniem" jest określanie stref na ciele. Zapytajcie się Dziecka, kto może je głaskać po głowie? Tata, Mama, Babcia, Dziadek, Sąsiadka, Ciocia Zosia, Ciocia Basia, Wujek Piotrek, itd. Kto może dotykać Twojego brzuszka? Tata, Mama, Babcia, Dziadek.... a Ciocia Basia i Wujek Adam już nie. A kto może dotykać Twojego łokcia, Twojego policzka, Twojej pupy, itd...? Pomóżcie Dziecku określić strefy, osoby i granice. Podpowiedzcie jak ma reagować, kiedy ktoś przekracza te granice? Powyższe ćwiczenia można wykorzystać jako zabawę nawet z 3-4 letnim Dzieckiem. Polecam też powtarzać co jakiś czas. Pamiętajcie, że nie ma 100% sposobu, żeby uchronić nasze Dzieci przed pedofilią i złym dotykiem. Możemy jedynie zmniejszyć prawdopodobieństwo, że nasze Dzieci w kluczowym momencie poddadzą się. Będą wiedziały co jest dobre, a co złe i w odpowiedni sposób zareagują. Zdjęcie: Michalak Karolina Michalak Member Name. Member Name. Member Name. Member Name. Poniżej zamieszczamy kalendarz spływów kajakowych Kalendarz jest uzupełniany na bieżąco, lecz ma charakter tylko informacyjny – za każdym razem zapraszamy uczestników do kontaktu celem potwierdzenia organizowanych wydarzeń i liczby wolnych miejsc. Jeśli macie pomysł na organizację własnego spływu kajakowego dla firmy, szkoły lub grupy znajomych prosimy o kontakt – niezależnie od naszego kalendarza pomożemy Wam w organizacji. Zapraszamy do formularza rezerwacji. Znajdziesz tam również wszystko na temat tras, cen, dat, godzin i inne potrzebne informacje: ZAPISY KONTAKT: e-mail: info@ tel. 505 452 874 Kalendarz spływów kajakowych 2022 Kwiecień 2022 – Kajakowe spływy – Wrocław i okolice (sobota) – Rzeka Widawa – trasa rodzinna – z Sołtysowic do Lasu Rędzinskiego (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – święta Wielkanocne – brak spływów (niedziela) – święta Wielkanocne – brak spływów (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin Majówka 2022 – kajaki we Wrocławiu i okolicach (sobota) – rzeka Widawa – trasa rodzinna z Sołtysowice do Lasu Rędzińskiego (Niedziela) – rzeka Widawa – trasa rodzinna – z Sołtysowic do Lasu Rędzinskiego (Poniedziałek) – rzeka Oława – trasa rodzinna z Oławy do Siechnic (Wtorek) – rzeka Barycz – trasa rodzinna z Milicza do Rudy Sułowskiej Maj 2022 – Kajakowe spływy (sobota) – rzeka Widawa – trasa rodzinna z Chrząstawy Wielkiej do Wrocławia (niedziela) – rzeka Widawa – trasa rodzinna – z Sołtysowic do Lasu Rędzinskiego (sobota) – rzeka Barycz – trasa rodzinna z Milicza do Rudy Sułowskiej (niedziela) – rzeka Widawa – trasa rodzinna – z Sołtysowic do Lasu Rędzinskiego (sobota) – rzeka Oława – trasa rodzinna z Oławy do Siechnic (niedziela) – rzeka Widawa – trasa rodzinna – z Sołtysowic do Lasu Rędzinskiego (sobota) – rzeka Widawa – trasa rodzinna – z Sołtysowic do Lasu Rędzinskiego (niedziela) – rzeka Widawa – trasa rodzinna z Sołtysowic do Lasu Rędzińskiego Czerwiec 2022 – Kajakowe spływy (sobota) – Rezerwacja (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (sobota) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (czwartek) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (piątek) – rzeka Barycz, trasa: Milicz – Ruda Sułowska (sobota) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (niedziela) – rzeka Oława, trasa: Oława – Siechnice (sobota) – rzeka Bystrzyca, trasa: Jurczyce-Skałka (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński Lipiec 2022 – Kajakowe spływy (sobota) – REZERWACJA (niedziela) – REZERWACJA (sobota) – rzeka Barycz, trasa: Milicz – Ruda Sułowska (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (sobota) – rzeka Bystrzyca, trasa: Jurczyce-Skałka (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński (sobota) – rzeka Barycz, trasa: Milicz – Ruda Sułowska (niedziela) – rzeka Widawa/Odra, trasa: Wrocław Świniary – Port w Urazie (sobota) – rzeka Widawa/Odra, trasa: Wrocław Świniary – Port w Urazie (niedziela) – rzeka Widawa/Odra, trasa: Wrocław Świniary – Port w Urazie Sierpień 2022 – Kajakowe spływy (sobota) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński / wolne miejsca (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński / wolne miejsca (sobota-poniedziałek) – 3-dniowy spływ po Dunajcu / ZAPISY na spływ Dunajcem (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – rzeka Widawa, trasa: Wrocław Sołtysowice – Las Rędziński / wolne miejsca Wrzesień 2022 – Kajakowe spływy (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – upust wody na rzece Moravica – Czechy – wolne miejsca (niedziela) – upust wody na rzece Moravica – Czechy – wolne miejsca (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin Październik 2022 – Kajakowe spływy (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin (sobota) – wolne miejsca/ wolny termin (niedziela) – wolne miejsca/ wolny termin Listopad 2022 – Kajakowe spływy – Dzień Niepodległości 2022 – spływ kajakowy – Centrum Wrocławia rzeka Odra – wolne miejsca – spływ bezpłatny. Początek godzina 11:00 Legenda – Kalendarz spływów kajakowych: Wolne miejsca – impreza z ustaloną datą i przygotowaną trasą, wolne miejsca dla uczestników. Puste miejsce, wolny termin – brak rezerwacji – nie ma jeszcze planów na ten termin termin Wstępna rezerwacja – termin, zarezerwowany lecz nie jest jeszcze potwierdzony Brak miejsc – na spływie jest pełen komplet uczestników Impreza zamknięta – imprezy firmowe, zamknięte – nie ma możliwości dołączenia dodatkowych uczestników Terminy spływów kajakowych w poprzednich latach 20 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 13225 Zarejestrowany: 06-04-2010 21:10. Posty: 83 IP: 4 lipca 2010 21:52 | ID: 244596 witajcie,w ostatnia sobote przejezdzalem przez miejscowosc krutyn. nieomieszkalem zainteresowac sie mozliwosci splywu kajakowego z moim lobuziakiem (3latek).pytalem na miejscu w 2 firmach zajmujacych sie wynajmen kajakow i w kazdej zapewniano mnie ze w kajakach plywaja dzieci nawet mlodsze. osobiscie widzialem rodziny (2+1) z dzieci (nie wiem jaki wiek byl dzieci lecz pewnie ok 4-5lat) na kajakach, na kolega potwierdzil mi ze swoja coreczka (miala wtedy 2lata) plywal na kajaku, na splywie krutynia. pogogolowalem i znalazlem podroz i fajna zabawa, i przygoda dla jaka jest wasza opinia / doswiadczenia w tym temacie? 5 lipca 2010 09:10 | ID: 244739 Nigdy nie korzystałam z tej formy wypoczynku. I mam pewne obawy co do tego czy dwulatek może - nawet z rodzicami - wsiąść do kajaka. W końcu ten wiek to wiek buntu i dzieciaczka tridno upilnować. 2 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 5 lipca 2010 09:21 | ID: 244744 nie wyobrażam sobie tego typu atrakcji z naszym niespełna 2-letnim miki myślę,że byłby zadowolony 5 lipca 2010 09:31 | ID: 244748 Babcie zawsze boją się o wnuki. Więc nie będę inna. Wiedząc , że taki spływ nie trwa 1/2 godziny i znając ruchliwość małych dzieci nie wyobrażam sobie ich uczestnictwa w spływach. Przecież na kajaku nie ma możliwości zainstalowania fotelika. A wywrotki? Przecież się zdarzają. Wprawni kajakarze sobie poradzą . A dzieci? O kamizelkach nie wspominam, bo na kajaku to jest druga skóra. I dzieci też powinny je mieć założone. Tak więc spływ kajakowy odpada. Ale...krótkie wypłynięcie polecam, bo to frajda niesamowita. 4 robaczek Poziom: Maluch Zarejestrowany: 31-03-2010 08:49. Posty: 263 5 lipca 2010 09:35 | ID: 244751 Pierwszy raz byłam na spływie z synkiem, gdy miał 3 latka. Żałuję, że wcześniej się nie odważyłam. Odcinek między Krutynią i Uktą, przebiegał w miarę spokojnie :). Co chwila spotykaliśmy kaczki, łabędzie i inne ciekawe zwierzaki. Po drodze zrobiliśmy postój, żeby się wykąpać. Na koniec mój mały odkrywca ZASNĄŁ :-) 5 lipca 2010 10:41 | ID: 244786 Robaczku, A jak rozwiązałęś kwestię transportu? Chodzi mi o to jak mały siedział w tym kajaku? 6 robaczek Poziom: Maluch Zarejestrowany: 31-03-2010 08:49. Posty: 263 5 lipca 2010 10:48 | ID: 244793 siedział ze mną z przodu, oczywiście w kamizelce. Wbrew pozorom wcale nie jest tam tak mało miejsca (są specjalne kajaki, dla rodzin z dziećmi, mają troszę więcej miejca z przodu). Mieliśmy ze sobą mały plecak z prowiantem i z zabawkami na wszelki wypadek- gdyby zrobiło się nudno, ale Ziółko nie miał czasy się nimi bawić :). Obserwowalismy razem mijające drzewa, ptaki, ryby... To naprawdę świetna lekcja przyrody. Gdy dziecko stanie się zbyt "ruchliwe", zawsze można dobić do brzegu na małą przerwę. 7 jaQub Zarejestrowany: 06-04-2010 21:10. Posty: 83 5 lipca 2010 11:04 | ID: 244805 Odpowiedź na #4Dokladanie taka trase braliscie kajak czy ceanu?W ktorym miejscu robiliscie postoj?Co warto zabrac dla takiego malucha procz podstawowego wyposarzenia? 8 jaQub Zarejestrowany: 06-04-2010 21:10. Posty: 83 5 lipca 2010 11:18 | ID: 244812 Odpowiedź na #6czy mozesz zdradzic tajemnice z jakiej firmy braliscie sprzet plywajacy? 9 robaczek Poziom: Maluch Zarejestrowany: 31-03-2010 08:49. Posty: 263 5 lipca 2010 11:41 | ID: 244816 Zaraz przy wjeździe do Krutyni, po lewej stronie jest duży parking i właśnie z tego miejsca wypożyczyliśmy kajak. Właściciele odwożą na miejsce startu i przyjeżdzają, gdy zadzwonicie już z Ukty. Pierwszy postój zrobiliśmy przy powalonym drzewie na rzece, obok jest mała plaża, więc było miejsce na krótką kąpiel. Druga przerwa była na placki ziemniaczane :-). Nie wiem w jakiej to było miejscowości, ale z pewnością nie przegapicie miejsca, gdyż jest przy samym brzegu po prawej stronie. 6 lipca 2010 00:01 | ID: 245216 spływałam 2 razy Krutynią ale to było kilka lat temu super sprawa teraz myślę czy za rok nie zabrać Patryka na taką przejażdżkę! w kajaku jest sporo miejsca i dziecko na pewno zmieści się przy którymś z rodziców a wrażenia dla dziecka na pewno będą niezapomniane! 6 lipca 2010 12:02 | ID: 245425 Jakub ze mną na Krutynii była rodzina z roczną córeczką, jedyne co to chłop się przeliczył bo wziął canoe, a to niestety wymaga wprawy w wiosłowaniu. Krutyń jak chcesz wziąść na pierwszy raz proponuję nie cały szlak 140km tylko samą rzekę. Cały szlak jest jak na pierwszy raz ciężki ponieważ płyniesz dużo jeziorami. Ja płynąłem z AS-tourem wszystko było super. Osobiście na spokojną i np. tygodniową trasę polecam Czarną Hańczę (płynąłem z biura Hobbit) rewelacyjna trasa rzeką o spokojnym nurcie zmienne krajobrazy na postojach banie (sauny) pełen relaks i brak stresu dopiero na końcu trasy masz jeziora ale bardzo krótkie odcinki i największą atrakcję 3 śluzy które wynoszą cię na około 15-18 m do góry ze szczytu ostatniej masz cudowny widok na położone niżej jeziora. Jak dla mnie było troszkę bezemocjonalnie(nie licząc pięknych widoków) ale z rodziną czy małym dzieckiem to chyba najlepsza z tras. Pozdrawiam i życzę stopy wody pod kilem 12 Motylek10 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-03-2010 15:19. Posty: 670 6 lipca 2010 18:47 | ID: 245694 Również byłam na spływie kajakowym w Krutyni 2 lata temu, naprawdę krajobrazy jak z bajki, z małymi dziećmi też spotkałam osoby, jest dużo miejsca w środku, nie ma czego się bać a i po drodze można sobie zrobić przystanek i mały odpoczynek. Można wybrać trasę krótszą lub dłuższą, zależy ile sił będzie miał wiosłujący . 13 MNONKA Zarejestrowany: 25-01-2010 10:38. Posty: 5777 6 lipca 2010 18:50 | ID: 245695 ja bym chciała tak spędzić wakacje, może w następnym roku, bo teraz już mamy plany 14 2iza Poziom: Maluch Zarejestrowany: 11-12-2009 14:04. Posty: 1522 6 lipca 2010 21:17 | ID: 245890 Ja bym sie bała wiem jakie rzeki są zdradliwe i nie wyobrazam sobie co by sie stało gdyby taki kajak ze mna i z moim 2 latkiem się wywrócił .Może kiedys jak będzie większy na pewno nie teraz. 15 jaQub Zarejestrowany: 06-04-2010 21:10. Posty: 83 6 lipca 2010 22:14 | ID: 245959 Odpowiedź na #11planujemy jedynie trase krutyn-ukta - tak jak pisal robaczek - moj maluch szaleje na punkcie wszystkiego co nazywa sie zwierzeta, przyroda, sam widok kajaka na wodzie i ludzi wioslujacych trzasl sie i juz chcial nie opor zony (nie przygotowala sie "psychicznie") to w zeszla sobote bysmy zrobili chrzest na 40min mam nadzieje ze w niedziele wszystko wypali - tym bardziej ze kliku znajomych z dziecmi starszymi sie wybiera razem z nami. 16 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 6 lipca 2010 22:21 | ID: 245967 2iza napisał 2010-07-06 21:17:24Ja bym sie bała wiem jakie rzeki są zdradliwe i nie wyobrazam sobie co by sie stało gdyby taki kajak ze mna i z moim 2 latkiem się wywrócił .Może kiedys jak będzie większy na pewno nie młodszy chłoapczek ma 5 lat,ale chyba bym sie nie odwżyła na taki wyczyn....Starszy ma 10 lat,ale nie potrafi pływać,więc chyba też nie...Podziwiam rodziców bardziej odwżnych ode mnie!!!!!!!!!!!!!Wiem,że jestem "cykor",ale nic na to nie poradzę:):):)Pozdro dla odważnych!!!!!P;/S ja pływam znakomicie-mam uprawnieia ratownika!!!!!!!!! 7 lipca 2010 00:15 | ID: 246022 Na takiej rzece jak Krutyń wywrocić kajak można tylko przez swoją WIELKĄ głupotę, ale jest to też bardzo trudne. Z dziećmi wybiera się rzeki spokojne bez bystrzy, przenosek czy innych atrakcji. Spływ dobrze dobraną rzeką to frajda dla całej rodziny, to naładowanie akumulatorów 18 Motylek10 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-03-2010 15:19. Posty: 670 7 lipca 2010 11:26 | ID: 246180 jaQub napisał 2010-07-06 22:14:08Odpowiedź na #11planujemy jedynie trase krutyn-ukta - tak jak pisal robaczek - moj maluch szaleje na punkcie wszystkiego co nazywa sie zwierzeta, przyroda, sam widok kajaka na wodzie i ludzi wioslujacych trzasl sie i juz chcial nie opor zony (nie przygotowala sie "psychicznie") to w zeszla sobote bysmy zrobili chrzest na 40min mam nadzieje ze w niedziele wszystko wypali - tym bardziej ze kliku znajomych z dziecmi starszymi sie wybiera razem z i szerokiej drogi ! I faktycznie te kajaki nie są wywrotne, a i miejscami na szlaku było tak płytko, że widziałam dno. "Strach ma wielkie oczy" - ja dorosła a sama się bałam, a teraz się z tego śmieję 19 jaQub Zarejestrowany: 06-04-2010 21:10. Posty: 83 16 lipca 2010 22:10 | ID: 252440 spoznione ale obiecane - bylismy wrocilismy bylo wyprawe wybraly o sie kilka rodzin w tym dzieciaczki 3 i 4 letnie, nieposkromieni 11 latkowie i oczywiscie wzielismy z wodniaka - parking strzezony, zawiezli na miejsce, wszystko dali jak trzeba. i poplynelismy. maluchy w malych kamizelkach, starsi jak kto uwaza. kilka przystanow na mieliznach - piasek piekny, woda do kolan a moze mniej, rybki plywaja, maluchy szaleja. z praktycznych doswiadczen: kajak 2 osobowy, zona z przodu ja z tylu i maluch siedzial przy mnie - to sie sprawdzilo. maluch oczywiscie spanie o 12 sobie zazyczył wiec po pluskaniu, w stroju adamka, na poduchach i kocyku z guma od spodu (by nie przemakal) przykyty recznikiem i pielucha tetrowa od gory (by slonce nie spalilo) spal slodko - zmiescil sie, zona z przodu miala troszke niewygodnie na ten czas ale maluch wyspany. by lobuz sie nie nudzil dostal krokodyla przywiazanego do linki i lowil nim rybki - krzyczal do ludzi w kajakach przepywajacych ze lapie krokodyla - ubaw byl pierwszorzedny. duzo przystankow na polanach, krotkie biwaki, na kanapki, odpoczynek, pluskanie, zadowoleni, dzieciaki szczesliwe, a dorosli... no coz - juz myslimy o nastepnej wyprawie... 20 malami000 Zarejestrowany: 23-03-2013 21:01. Posty: 4 26 kwietnia 2013 14:16 | ID: 953373 Ja również byłam na spływie kajkowym z moją 3 letną córcią. Zorganizował wyjazd prze firmę[wymoderowano] . Było super, nie ma co się obawiać takiej wyprawy nawet z małym dzieckiem. Poleca, świetny sposób na aktywne spędzenie wolnego czasu ;) Ostatnio edytowany: 26-04-2013 16:11, przez: alanml

spływ kajakowy z 3 latkiem